Stowarzyszenie Obrońców Zwierząt

Strona główna

 
 

Historia Kajtusia

Kajtuś urodził się w piwnicy w Grodzisku Mazowieckim jako jedno z kociąt wolnożyjącej kotki. Natura niestety jest brutalna, gdyż nie pozwala żyć okaleczonym zwierzętom, zazwyczaj matka odrzuca takie kocię - nie karmi go. Kajtuś urodził się z wadą - obie tylne łapki załamane pod katem 90 stopni do środka i odwrócone o 180 stopni - poduszeczki na górze.

Fot. - Szczęśliwy Kajtuś - po zabiegu, już we własnym domu

Tym razem jednak natura okazała się łaskawa, matka nie odrzuciła Kajtusia - Kajtek żył. Po pewnym czasie kotka zaczęła z piwnicy wyprowadzać kocięta i jakimś cudem Kajtuś, mimo szalonych problemów z poruszaniem się wydostał się z piwnicy. Pech chciał, że jakiś pies biegający luzem bez smyczy pogonił kotkę z kociętami, ale Kajtek nie mógł uciec. Udało mu się tylko schować pod jakiś krzak i strasznie płakał. Ten płacz usłyszała Pani, która wzięła kociaka do domu, zobaczyła okaleczenie Kajtusia i powiadomiła "Arkę". Zaraz pojechaliśmy do weta, aby ocenił co robić dalej. Zrobiono rtg łapek i postawiono pierwszą diagnozę - pozostawić tak jak jest - nic się nie da zrobić!

Zaczęliśmy radzić się rożnych osób i zgodnie z sugestią Agnieszki wysłaliśmy zdjęcia do Lublina, do kliniki – “jeśli Pan Przemek nie pomoże to nie pomoże nikt”.

Pan Przemek zdecydował, że podejmie się operacji "naprawienia wad natury", że Kajtuś powinien mieć szansę na bycie normalnym, sprawnym fizycznie kociakiem. Powzięliśmy decyzję - Kajtek jedzie do Lublina na zabieg, ale potrzebna pomoc, ktoś go tam musi zawieźć i tu natychmiast swoją pomoc zaoferowała Agnieszka. Również ktoś musi zaopiekować się Kajtusiem po zabiegu i najlepiej w Lublinie, blisko lekarza operującego i tu natychmiast zaoferował swoją pomoc Kasia z Lublina. “Arce” pozostało już tylko opłacenie zabiegu Kajtusia. Agnieszka wraz z mężem przyjechali wieczorem do Grodziska Mazowieckiego zabrali Kajtusia i na następny dzień w sobotę wyruszyli z nim do Lublina na zabieg. W między czasie Kasia, która miała się tylko opiekować Kajtusiem podjęła decyzję, że Kajtek będzie jej! 

I tak to dzięki ludziom dobrego serca Kajtuś dostał szansę na wszystko - zabieg umożliwiający mu normalne życia, poruszanie się i kochającą Opiekunkę!

Kajtuś obecnie jest już wesołym, dość sprawnie poruszającym się kociakiem a jeszcze tak niedawno, dwa miesiące temu był to bezdomny kaleki kociak.

To WY przyczyniliście się do tej zmiany w jego życiu, zmiany na dobre!

Osobami, które utworzyły ten "łańcuszek dobrych serc" są darczyńcy, którzy wpłacili datki na pomoc zwierzętom, osoby, które zaopiekowały się Kajtusiem oraz lekarze weterynarii, którzy zastosowali preferencyjne ceny dla naszych podopiecznych – w przypadku Kajtusia Klinika w Lublinie "Azorek" - lek. wet. Pan Przemek i cały jego zespól - ludzie oddani zwierzętom, profesjonaliści w swojej dziedzinie, u których w sercach bezdomne zwierzęta mają specjalne miejsce.

Pomagajcie nam wspierając nas, pomagajcie innym Kajtusiom i Kacperkom, pomagajcie zwierzętom pokrzywdzonym przez ludzi, życie i los. Pamiętajcie, że każda wpłacona na konto “Arki” złotówka to nieoceniona pomoc w ratowaniu ich życia

Do tej pory dzięki Wam - internautom na pomoc dla Kajtka udało się zebrać 50 zł. Koszt leczenia (przezębienie) i rtg przed zabiegiem Kajtka kosztowało 100zl. Koszt operacji i zabiegów pooperacyjnych 550 zł.

                                                                                         "Arka"

Nasze konto:
Oddział regionalny BGŻ S.A. w Warszawie
Stowarzyszenie Obrońców Zwierząt Arka
ul. Fasolowa 22 E, 02-482 Warszawa
18-2030-0045-1110-0000-0031-5710